Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 marca 2015

All that SLES... (II)

Przyszedł czas na kolejną notkę o SLESie. Tym razem kilka informacji o całej rodzinie slesopodobnych surowców, ich potencjale drażniącym i wykorzystaniu w kosmetykach.
Od pewnego czasu "siedzę" w temacie kosmetyków naturalnych. Nie zakorzeniłem się tam jeszcze, ale powoli wchodzę w ten świat. Przy okazji tematu certyfikatów postanowiłem zaopatrzyć się w "naturalną masówkę" czyli płyn pod prysznic marki Alterra. I tutaj krótka przerwa na dygresję i recepturę...

All that SLES (I)

Gdybym napisał, że SLES jest w porządku, naraziłbym się na poważną krytykę. Napiszę zatem: SLES nie jest taki zły jak się wydaje. Nie będę gołosłowny i postaram się to w niniejszej notce udowodnić.
Zanim o samym SLESie, kilka słów o jego "starszym bracie", czyli SLS. Rozwinięcie tego skrótu to: Sodium Lauryl Sulfate, czyli sól sodowa siarczanu alkoholu laurylowego. W czystej postaci jest to biały proszek, który cholernie się pyli, a co gorsza, nawet niewielka jego ilość wywołuje gwałtowny kaszel i uczucie "duszenia". Straszne świństwo. W zakładach, w których jest on wykorzystywany, pracownicy obowiązkowo korzystają z okularów ochronnych oraz masek na usta. Niestety, dłuższe przebywanie w pomieszczeniu, w którym znajduje się SLS może powodować podrażnienia skóry. Nie brzmi to zachęcająco, prawda?